Przejdź do głównej zawartości

Co robić zimą?

Drugi tekst na temat planowania. Podejrzewam, że to po prostu grudniowa aura. Koniec roku zawsze wywołuje we mnie chęć organizacji. Dzisiaj bardziej na luzie – co będę robiła tej zimy? Czego Wy możecie spróbować? Kilka propozycji i inspiracji! Nie chcę przedłużać – zapraszam do czytania!


Palić dużo świeczek!

Oj tak, kto z nas tego nie lubi. Uwielbiam zwłaszcza te zimowe zapachy – cynamon, mandarynka, wanilia, czekolada… Do tego ulubiona książka, kubek pysznej kawy i idealny wieczór gotowy!


Wypić prawdziwą gorącą czekoladę!

Z dobrej kawiarni, słuchając w tle świątecznych utworów. Co roku tego chcę i co roku coś staje naprzeciwko. Może tym razem się uda ;)


Kupić ozdoby do pokoju!

Może to dziwne, ale nie mam swoich własnych świątecznych ozdób. Choinka w salonie, lampki nad drzwiami wejściowymi… i to tyle. Fajnie by było pracować przy świetle kolorowych lampek. Przydałaby się też choinka – chociażby taka mini, na biurko. Chcę poczuć bożonarodzeniowy klimat jak najmocniej w tym roku. Można też spróbować wykonać ozdoby samodzielnie – nie wiem, czy znajdę na to chwilę czasu, ale zobaczymy.


Świąteczne wpisy na blogu?

Zapowiadane od dawna – także pomogą wprowadzić mnie (i was) w świąteczny nastrój.

Obejrzeć Harry’ego Potter’a w oryginale!

Harry Potter bezpowrotnie kojarzy mi się ze Świętami. Prawie tak jak Kevin ;) Może to po prostu sentyment z dzieciństwa, a to właśnie w grudniu nawet dorosły zaczyna czuć się jak małe dziecko. Chciałabym obejrzeć Harry’ego w oryginale, bo… nigdy tego nie zrobiłam. Zawsze oglądałam z dubbingiem – i to tak często, że mogłabym recytować scenariusz z pamięci! Pora coś zmienić, zwłaszcza że mój angielski w ostatnim czasie stanowczo się poprawił i większość filmów staram się oglądać bez polskich napisów.


Wytrwać z otwieraniem jednego okienka kalendarza adwentowego!

To pierwszy rok, gdy mam kalendarz adwentowy – a już 19 lat na karku. Nie, nie żartuję. Po prostu odliczanie do świąt codzienną czekoladką nigdy nie było w moim domu tradycją. Dostałam kalendarz z Kinder’a od chłopaka i pierwszego dnia jarałam się otwieraniem jak małe dziecko. Mam zamiar wytrwać w postanowieniu – codziennie jedno okienko!

Przygotować się należycie na Nowy Rok!

O tym ostatnio opublikowałam cały tekst, a więc zapraszam: KLIK!


Zadbać o skórę i włosy!

W okresie zimowym przyłożenie się bardziej do pielęgnacji jest wręcz obowiązkiem. Jednak u mnie od zawsze z tym ciężko – problematyczna skóra, cienkie i suche włosy… Nigdy nie miałam wystarczająco cierpliwości, żeby zadbać o swój wygląd. Tej zimy daję sobie kopniaka motywacji. Przetestuję parę kremów, odżywek, maseczek… Zwłaszcza, że w lutym czeka mnie studniówka!


Regularne treningi!

Trenować w domu zaczęłam prawie dwa lata temu, ale ostatnie kilka miesięcy to jedno wielkie NIECHCEMISIE i NIEMAMCZASU… Studniówka się zbliża, a żeby lepiej wyglądać w sukience, warto od nowa ruszyć z ćwiczeniami.

Być najlepszym Mikołajem, jakim tylko mogę!

Trafienie z prezentami to wcale nie takie proste zadanie. Co roku sprawia problemy – nie tylko mnie, z pewnością także większości z was. Postaram się nie odłożyć wyboru podarunków na ostatnią chwilę. Mam nadzieję, że dokonam właściwych decyzji i uszczęśliwię swoich bliskich.

Kilka moich propozycji prezentowych publikowałam już tutaj: KLIK!


Odpocząć!

Ferie świąteczne, ferie zimowe… Przygotowania do matury mnie zabijają, w soboty dodatkowe zajęcia, a na co dzień w szkole do godziny 16… Nie mam zamiaru odpuszczać sobie pracę na całe dwa tygodnie, ale fajnie byłoby poczuć coś w stylu „oh, jak dobrze, że mogę dzisiaj siedzieć cały dzień i nic nie robić”. Chociaż raz!


Zaakceptować śnieg…

Cóż… mam z nim dosyć chłodną relację. Uwielbiam to, jak cudownie wygląda na zdjęciach i przez okno, ale na co dzień go nie cierpię. Zwłaszcza, gdy ktoś przy każdej możliwej okazji wkłada mi go za kołnierz. Albo wrzuca mnie w śniegową górę. Albo celuje śnieżką w moją stronę. Dostaję totalnej furii, paniki, nie wiem czego, bo POTWORNIE nie lubię zimna. Najcięższe wyzwanie z całej listy – cieszyć się z tego, że mam zimę i mogę pobawić się śniegiem z młodszym rodzeństwem czy chłopakiem.


Układać puzzle!

Bo puzzle są genialne. Po prostu ;) A ostatnio zdobyłam trzy nowe obrazki, które tylko czekają na ułożenie!

Zrobić pierniczki! (lub inne typowo zimowe ciasto)

Bardzo bym chciała! Nie wiem czy będę miała wystarczająco czasu na pierniczki – raczej skończy się na świątecznym serniku – ale może ktoś z was zainspiruje się tym punktem. Jeśli tak, dajcie mi koniecznie znać ;)



Tyle z zimowo – świątecznych pomysłów. Piszcie w komentarzach co Wy lubicie robić zimą. Może coś od was zaczerpnę?

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Bardzo fajny pomysł z tym Harrym Potterem - muszę sobie obejrzeć oryginał, bez tłumaczenia :3 no i treningi... Ostatnio zaczęłam po przerwie i znowu skończyłam.. Nie mogę się zmotywować, mam nadzieję, że Tobie się uda :3

    http://luxwell99.blogspot.com/2017/12/frida-kahlo-kobieta-z-wbitymi-szpilami.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi już się powoli udaje! ;) Jeżeli to coś pomoże - przesyłam mocnego kopniaka motywacji! :D

      Usuń
  2. Ja zimą zamierzam czytać książki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Gorąca czekolada to coś, co u mnie zimą króluje ! Tę zimę jednak spędzam głównie na nadrabianiu zaległości na studiach, co jednak mi nie przeszkadza.

    Pozdrawiam. ;)
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, powodzenia na studiach! :) Ja także póki co przez większość czasu się uczę do matury :c

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5 grzechów blogera! Jak blogować, by ktoś nas czytał?

To już setny wpis na tym blogu! I choć ostatnimi czasy moja aktywność tutaj ogranicza się do jednego wpisu tygodniowo, to spokojnie - jestem, żyję. I w dalszym ciągu obiecuję, że częstotliwość pisania się poprawi. Mam burzliwy i bardzo wymagający czas w życiu, musicie mi wybaczyć.

Piszę bloga od 1,5 roku. Napisałam 100 tekstów. Nie jest to liczba zaskakująca, choć przyznaję, że powoli zaczyna napawać mnie dumą. Przez ten czas jednak popełniłam masę błędów, które widzę już teraz. Niektóre poprawiłam, z innymi dalej staram się walczyć.

W błędach nie ma nic złego - w końcu nikt mnie blogowania nie nauczył! Nikt nie odpowiedział na pytania: Jak blogować? Jak się promować? Jak zebrać grupę lojalnych czytelników? Ja postaram się dzisiaj, na własnym doświadczeniu, odpowiedzieć na pytanie: Jak NIE blogować? Czego uniknąć, żeby nie zaliczyć totalnej blogowej klapy.

Oto 5 grzechów głównych blogera!1. Nieregularne pisanie

Oj... najgorsze z przewinień, którego dopuszczam się cały czas. Bo nie mam…

10 rzeczy, na które warto wykorzystać wakacje (+konkurs!)

Przede mną długie miesiące wakacji. W zasadzie już jeden z nich mi zleciał, sama nie wiem kiedy. Jako tegoroczna maturzystka spotkał mnie w końcu przywilej czterech miesięcy wakacji! Póki co ich przebieg jest dość schematyczny, o czym mogliście przeczytać chociażby w podsumowaniu: 7DNI. Ale nie przesądzajmy, że reszta również taka będzie. Mam nadzieję, że do października uda mi się zrealizować, prócz pracy, jeszcze jakiś wakacyjny "goal".


A nawet jeśli nie - chciałabym podzielić się z wami moimi pomysłami na ciekawą aktywność wakacyjną. Na co wykorzystać te dwa (a dla niektórych więcej) miesiące swobody? Zapraszam do czytania wszystkiego, a dla niecierpliwych  tytułowy konkurs znajduje się na samym dole!

Nauka języka obcego

Jedna z lepszych rzeczy, które można zrobić w wakacje! Sama planuję rozpocząć coś od lipca (jeśli starczy mi czasu, bo wiadomo jak to z planami bywa). Możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego lub... spróbować z czymś bardziej egzotycznym! Może arabski? …

7DNI - Pani redaktor opowiada o tym, jak zmieniła się w LENIA

Nie umiem w tytuły. Zawsze przy podsumowaniach tygodnia muszą wyjść jakoś dziwnie. Nic nie poradzę - w końcu treść się zgadza.

Zmieniłam się w olbrzymiego, śmierdzącego leniuszka. Przeglądam instasia, fejsbusia, oglądam "The Vampire Diaries". I coraz bardziej zapominam, że wystartowałam w maratonie i muszę zmierzać do mety, zamiast popijać co chwilę kawkę i się relaksować.


Ale to jest właśnie problem długiego, ambicjonalnego maratonu, jakim jest życie. W końcu nadchodzi moment zmęczenia i potrzeba zatrzymania się na moment. Mój postój teraz musi się skończyć, w przeciwnym wypadku zawalę kilka niesamowicie ważnych projektów. A wygrzebać się z problemów będzie dużo trudniej niż zapobiec im w tym odpowiednim momencie.

Ale to już kwestia przyszłości. A co wydarzyło się u mnie na przestrzeni ostatnich kilku dni?

Numer jeden - jestem panią redaktor, teraz już oficjalnie. Piszę o czymś, o co nikt nie mógłby mnie posądzać (ja sama nie sądziłam, że kiedyś będę się wypowiadała na takie…