Przejdź do głównej zawartości

7DNI - Nauka od 5 rano, Netflix i o ludziach, którzy tworzą afery w Internecie

Czy ta seria nie powinna nosić całkowicie innej nazwy?
Bo znowu mamy podsumowanie dwóch tygodni.

Hm... dobra, nie komplikujmy życia.


Poprzedni tydzień to głównie nauka. Najpierw na ultra mega ogromny sprawdzian z geografii - poszło okej. A potem troszkę stresik, bo egzaminy zawodowe – poszło bardzo dobrze.

(sprawdzona zależność w moim przypadku – im bardziej się stresuję, tym lepiej wychodzi)

Teoretyczna część egzaminu poszła super, z tego co pamiętam 36/40 punktów, przy czym zdawalność jest od dwudziestu. Co do praktyki – na oficjalne wyniki poczekam do marca, ale jestem na 99,9% pewna, że zdałam.


W ramach relaksu (i nagrody) pozwoliłam sobie na wykupienie abonamentu Netflixa. Pewnie przesadzam, ale lepszej decyzji w życiu nie mogłam podjąć.

Obejrzałam kilka dokumentów na temat ekologii, odżywiania, jeden na temat fast fashion i jeden na temat minimalizmu. Strasznie mnie kręcą te tematy, więc jeśli jesteście zainteresowani, z chęcią napiszę krótki tekst o wszystkich filmach i tym, co wniosły do mojego życia.


A poza dokumentami – Stranger Things! Skończyłam drugi sezon, czuję ogromny żal do twórców (Bob! :( ) i nie mogę się doczekać ewentualnej kontynuacji. Drugi sezon mnie osobiście podobał się bardziej niż pierwszy – może dlatego, że był mniej straszny, a ja nie jestem fanką nocnych koszmarów.


Piątek i rozpoczęcie ferii świętowałam domową pizzą, a niedzielę wieczór zakończyłam McDonaldem. To tyle, jakbyście pytali o moją dietę.

Oczywiście żartuję – nieliczne ,,odstępstwa" się zdarzają, a to, że mój jadłospis nie składa się w 100% z owsianki i ryżu z warzywami nie znaczy, że już nie jest zdrowo. Bo zdrowe ma być nie tylko ciało, ale i głowa. Nierozsądna, zbyt rygorystyczna dieta może prowadzić do bardzo negatywnych skutków... (napisałam o tym cały tekst – klik!)


Stąd preferuję swobodę i równowagę.

Od poniedziałku tego tygodnia (czyli 15 stycznia) mam ferię. I są to dosyć intensywne dni "wolne". Może tego nie widzicie, bo jednak większość działań to nic atrakcyjnego, a na InstaStory (mój Instagram – klik!) wrzucam dosyć mało. Ale musicie uwierzyć mi na słowo, że się nie lenię.

Mogę się pochwalić kilkoma tekstami z tego i ubiegłego tygodnia:





A także pochwalę się super Snapem z nauki j. Polskiego o 6:00 rano.
(pssst. To było tak właściwie dzisiaj. I tak naprawdę nie śpię od około 3:30, a o 5:00 już się uczyłam matmy)


Przygotowania do matury pochłaniają coraz większość część mojego czasu. I dobrze, bo myślałam, że nigdy się do tego nie zmotywuję! Teksty na bloga o mojej nauce, organizacji i ciekawych trikach, powoli się kształtują. Postaram się ze dwa wrzucić jeszcze w styczniu, więc maturzyści (i inni w zasadzie też) – bądźcie czujni!

Z sukcesów tygodnia: w piątek kupiłam sukienkę na studniówkę! Potrzymam was w niecierpliwości, pokażę się dopiero po balu (który będzie 10 lutego). Dzisiaj uchylę jedynie rąbka tajemnicy (choć i tak zdjęcia bardzo przekłamują kolor – jest ciemniejsza)


W weekend postawiłam na relaks i (to aż zbyt oczywiste) Netflixa!

BoJack Horseman – obejrzałam pierwszy sezon, trochę się posmuciłam, ale nie pieję z zachwytu. Ktoś oglądał? Będzie coś przełomowego dalej?

The End of the F***ing World – dwa odcinki obejrzane. Bardzo ładne kadry i zdjęcia, genialna muzyka, super klimat! Czekam tylko na rozwinięcie akcji.

A, prawie bym zapomniała - przyszło mi w tym tygodniu sporo książek (coś około 10), ale tutaj zdecydowanie moi ulubieńcy!


Dobra, a jeśli tytuł tego podsumowania skojarzył Wam się ze sprawą Deynn i jej siostry... To dobrze myślicie, właśnie ta sprawa zmusiła mnie do przemyśleń.

Konflikt rozkapryszonej i użalającej się nad sobą dorosłej dziewczyny z także dorosłą siostrą, która teoretycznie chciała pomóc, ale z drugiej strony krzywdziła niczemu niewinną, najmłodszą siostrę.

Kto zawinił? Obie strony i nie mam zamiaru oceniać kto gorzej.

Ale jest jeszcze trzeci winowajca, którego z checią wytknę palcem...

Internet ułatwia ujawnianie prywatnych brudów dużej publiczności i daje możliwość chwilowego wybicia się na nich. Takie "brzydkie" sprawy zawsze zyskują duży rozgłos – ludzie z internetu, kompletnie nie zaangażowani osobiście w cały problem, już się tym zajmą.

Moje pytanie – po co?

Teoretycznie nie chcemy widzieć głupoty innych w internecie. Teoretycznie nie lubimy się denerwować na otaczający nas świat, teoretycznie nie mamy czasu na głupoty, a jednak znajdujemy go wystarczająco, żeby zajrzeć na "dupelka" i oceniać. Choć a) nie znamy całej prawdy b) nikt nas nie prosi o ocenę c) to nas niszczy – jesteśmy mniej zaangażowani we własne życie, a brud tych wszystkich ploteczek i afer wnika pod naszą skórę w taki sposób, że nie potrafimy rozmawiać już o niczym innym.


To my budujemy to "zło" w internecie, którym się potem otaczamy. Fani jednej strony obrzucają wyzwiskami drugą stronę, chociaż ten konflikt dotyczy relacji rodzinnych. I w rodzinie powinien zostać.

Rozwinięcie tematu: dlaczego nie wartoczytać "dupelka" na blogu Ani. Sama trafiłam na niego dwa lata temu, i dziękuję za to, bo uwolnił mnie od resztek zgryzoty, jaka jeszcze wtedy we mnie była.

Zakończyłam mocnym akcentem, ale już wrzucam na luz.

Mam nadzieję, że Wasz tydzień minął jak najlepiej!
Ze zrobienia czego w ostatnim czasie jesteście dumni?
Jakie plany na najbliższe dni?


Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz Snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Zaciekawił mnie temat egzaminu zawodowego, z czego zdawalas? :) ja mam drugi już egzamin kwalifikacyjny dopiero w czerwcu i lipcu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne streszczenie dnia, powodzenia w nauce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tak wcześnie do nauki wstawałam max 2 dni przed egzaminem, pozdrawiam ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym wypadku był to czysty przypadek, po prostu nie mogłam dalej spać :D Ale hej - wykorzystałam okazję :d

      Usuń
  4. Masakra, jak ja nie lubię się uczyć, a teraz mam kilka egzaminów n weekend, co jest najlepsze mamy środę, a ja jeszcze nie zrobiłam nic w kierunku nauki... nie ma czasu, bo praca, ale co tam nie poddam się.
    Gratulacje osięgnięcia dobrych wyników, ja akurat mam tak, że im bardziej się stresuję, tym bardziej mi coś nie idzie. Chociaż też nie zawsze ;)

    http://kuraibanii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powodzenia w nauce! ;) Trzymam kciuki, żeby poszło jak najlepiej!

      Usuń
  5. Ciekawe podsumowanie tygodnia. Netflix też się zastanawiam czy nie "zainwestować"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku podziału konta na 4-5 osób, jak najbardziej się opłaca! Płacę 12 zł miesięcznie, plus pierwszy miesiąc miałam darmowy ;) A 12 zł to tyle, co nic w perspektywie miesiąca genialnych filmów :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

7DNI - Podsumowanie maturalne!

Najważniejsza część tak zwanego ,,egzaminu dojrzałości” już za mną. Wszystkie podstawy i dwa rozszerzenia – na zbliżający się tydzień zostało mi tylko rozszerzenie z geografii i maturki ustne.

I mogę szczerze powiedzieć, że jestem mega szczęśliwa na myśl o końcu tej egzaminowej gorączki. W moim życiu nastąpią teraz duże zmiany. Strasznie się wszystko nawarstwia, jeden termin pogania drugi, istny bajzel, a intensywna nauka była najgorszą przeszkodą w odgracaniu swojego życia (i głowy).
Za chwilę nastąpi ten długo wyczekiwany czas ,,po maturach” – więc już nie będzie żadnych przeszkód (ani potencjalnych wymówek).

Ale jeszcze na chwilę wrócę i opiszę swoje wrażenia, bo chyba część z Was na to czeka. Jak mi poszło i jak oceniam trudność tegorocznych matur?
Polski podstawowy – podeszłam do tematu bezstresowo, przygotowywałam się mało, bo byłam pewna swojej wiedzy zczterech lat. I w zasadzie nie wyszło mi to aż tak źle. Zadania z czytania ze zrozumieniem były trudne, a przynajmniej trochę bar…

Prezenty na Dzień Matki! (12 pomysłów)

Dzień Matki się zbliża (to za niecałe dwa tygodnie), a Ty wciąż nie masz prezentu? Wstyd i hańba! Oczywiście żartuję - sama jak zwykle z kupnem/zrobieniem odpowiedniego prezentu czekam na ostatnią chwilę. Jak zwykle brakuje czasu, okazji i... pomysłów.


W tym ostatnim aspekcie postanowiłam Was trochę poratować. Bo choć może nie jestem mistrzem kreatywności, z pewnością mam trochę odmienne spojrzenie na tę kwestię. A czasem inna perspektywa wystarczy, żeby dobrać najbliższej osobie, w tym wypadku mamie, idealny prezent!

(zanim zaczniemy - pamiętajcie, że rejestrując się przez mój link i kupując z użyciem REFUNDER, otrzymujecie nie tylko dodatkowy rabat na zakupy, ale także 10 zł zwrotu za polecenie od przyjaciela!)

Bez przedłużania - pierwsze cztery propozycje to... książki!

Na tym się znam, więc spróbuję doradzić. Samo stwierdzenie ,,kup książkę" nie wystarczy - jest przecież tyle pozycji. Więc co dokładnie wybrać?

Katarzyna Nosowska ,,A ja żem powiedziała..."  - Szczera i odwa…

Jak pokonać stres przed maturą?

Wciąż siedzę przy podręcznikach i uzupełniam ostatnie małe braki w wiedzy. Ale do matury pozostało 5 dni – i w tym momencie, to już nie o wiedzę powinno się rozchodzić.
Przypuszczam, że nie tylko mnie powoli staje jakaś klucha w gardle, a w żołądku ściska. O maturze mówią wszędzie – w radiu, w telewizji, na tablicy na Facebooku, a w szkole to już od dawna nas straszyli...

Nic dziwnego, że gdzieś głęboko w umyśle biednego ucznia na myśl ,,matura za 5 dni", zazębia się strach. I ogromna dawka stresu.
A ja jestem wielką antyfanką tego ostatniego. Sama doświadczyłam, jak bardzo destrukcyjne działanie ma choćby taki malutki, niewinny stresik. I wcale nie mówię tu o wypadaniu włosów, czy problemach żołądkowych – wysoki poziom kortyzolu (hormonu stresu), utrzymujący się przez długi czas, sieje spustoszenie w istotnych narządach naszego ciała, jak serce czy płuca, zaburza całkowicie naszą gospodarkę hormonalną, a nawet prowadzi do trwałych uszkodzeń w mózgu!
Nie chcę straszyć, nie chcę s…