Rozwój,  życie

5 cech, które podziwiam u innych ludzi!

Lubię szukać w ludziach tego, co najlepsze. W każdym z nas jest w końcu coś dobrego, a życie nie polega na tym, żeby nienawidzić wszystkiego i wszystkich (chociaż są osoby, które niestety przyjmują taki styl bycia).
To, co dostrzegamy w świecie, staje się w pewnym momencie odbiciem nas samych. I na odwrót. Jeśli szukamy dobra, pozytywnych momentów i szczęśliwych chwil, to właśnie je otrzymujemy. Nie z powodu jakiejś magii, Boga czy innych wierzeń – po prostu wychwytujemy tę przyjemną część naszego życia częściej niż negatywy. Prócz problemów, zaczynamy dostrzegać rozwiązania i nowe możliwości.
Ale odbiegam od tematu – sęk w tym, że istnieją takie cechy charakteru, o które jestem bardzo zazdrosna. A niektórzy ludzie (szczęśliwcy!) je mają. I w tym wypadku można przyjąć dwie narracje – podziwu i pozytywnej zazdrości, lub zawiści – i traktowania tych cech, jako zło, które wśród innych potępiamy (choć tak naprawdę chcemy tego samego).
Osobiście wybieram tę pierwszą opcję. Bo może da mi to możliwość wypracowania kiedyś identycznych cech u siebie? Kto wie.

1. Podziwiam osoby, które są pewne siebie – jeśli ktoś mnie zna, to wie, że pewność siebie nie jest moją mocną stroną. Odezwanie się do kogoś nieznajomego, nawiązywanie bliższych znajomości czy wypowiadanie się głośno w grupie – są to rzeczy, które sprawiają mi niemały problem. Chociaż może się wydawać to dziwne, skoro piszę bloga, na którym dzielę się dużą częścią mojego życia i wystawiam się na publiczną ocenę. Cóż, ta odwaga wypowiedzi często nie przekłada się niestety na świat realny. Pewni siebie ludzie rządzą! Mam nadzieję, że z czasem ta cecha zawita i w mojej codzienności.

2. Podziwiam osoby wyluzowane – Jestem wiecznie spięta. Łączy się to trochę z pierwszym punktem, ale także ze świadomością ciągłych obowiązków, ogromnej ilości rzeczy do zrobienia i planów. Własna ambicja sprawia, że często chwytam się kilku rzeczy na raz w najmniej odpowiednim czasie. A potem ciężko mi z tego wybrnąć. Chociażby teraz: mam na głowie blogowanie, naukę na maturę, naukę na bieżące sprawdziany, dodatkowe lektury na rozszerzony polski, pracę zarobkową i aktywność fizyczną. Do tego fajnie byłoby też przygotować się do studniówki – znaleźć czas na kupienie butów, poszukiwanie upięcia i wizytę u fryzjera, czy zrobienie paznokci.

W poniedziałek, gdy w szkole siedzę tylko trzy godziny, jest szansa, że z większością obowiązków zdążę. Ale w czwartek, gdy od 8 do 16 nie ma mnie w domu, a jeszcze przyjdzie kolejny mail, na który trzeba odpisać… czara się przelewa. Stres nie jest dobry dla zdrowia, wiem o tym i staram się go eliminować, ale bardzo często się nie udaje. Podziwiam ludzi, którzy zachowują stoicki spokój, gdy terminy gonią. Podziwiam tych mądrych ludzi, którzy nie ładują na swoje barki więcej, niż mogą unieść.


3. Podziwiam osoby, z jasno określonym celem – czasem czuję się jak dziecię we mgle. Nie wiem, czy to, co robię, przybliża mnie do mojego celu życiowego, czy nie. Nie jestem nawet pewna, jak ten cel życiowy wygląda. Mam ledwo skrawki informacji o rzeczach, które lubię, a za którymi nie przepadam, mglistą wizję tego, do czego dążę. Aktualne życie nawet mi pasuje, ale czekam na efekt wow. Jakiś proroczy sen, w którym zobaczę siebie tam, gdzie powinnam być. Coś, co nada mi jasny, niezaprzeczalny kierunek. A istnieją przecież ludzie, którzy od dzieciństwa są pewni, że chcą zostać lekarzami i z zaparciem idą po swoje. Szacun dla was!

4. Podziwiam osoby, które dobrze tolerują hałas i bałagan – kiedyś byłam jedną z takich osób. Potrafiłam czytać w zatłoczonym, głośnym autobusie i uczyć się bez uprzedniego posprzątania biurka. Po prostu siadałam i działałam. Teraz głośne hałasy i bałagan to dla mnie przeszkoda nie do pokonania. Często nie mogę spać, gdy słyszę echo telewizora grającego piętro niżej. Wytrzymałość na takie ,,drobnostki” zdecydowanie ułatwiłaby mi życie.


5. Podziwiam osoby, które mają szybki metabolizm – marzenie sporej ilości dziewczyn, czyli jeść i nie tyć. Niestety, nie zostałam obdarowana tą cechą. Poprawiam swój metabolizm regularnymi ćwiczeniami w domu, czy też piciem wody z imbirem i cytryną, ale to nie zastąpi naturalnej skłonności do szczupłej figury. A tłusty czwartek się zbliża – serio, ten jeden dzień w roku, mój metabolizm mógłby magicznie przyspieszyć.


Dajcie znać w komentarzu, jeśli któryś z podanych punktów dotyczy Was! I wiedzcie, że naprawdę macie szczęście.

Możecie też napisać, czego Wy pozytywnie zazdrościcie innym?
Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska