Przejdź do głównej zawartości

Jak czytać więcej i szybciej? 3 sprawdzone sposoby!

Statystyki pokazują, że Polacy czytają bardzo mało. Przede wszystkim przez niewiedzę – bo jeśli tak dużo ludzi mówi, że książki są nudne, to po prostu nie poznali jeszcze tych odpowiednich dla nich. Ciężko mi uwierzyć, że mając dostęp do tak różnorodnej i rozległej tematyki w literaturze, ktoś nie znajduje dla siebie dosłownie niczego. To nierealne.

Większą przeszkodą w przygodzie z czytaniem jest czas. A właściwie jego brak. To nie jest tak, że usiądziesz na 1,5 godziny i poznasz historię od początku do końca, jak w przypadku filmu. Zazwyczaj nie. Teoretycznie wszystko zależy od grubości książki. W praktyce najczęściej potrzeba więcej czasu.


Jeśli wcale nie czytamy, to upchnięcie dodatkowej książki na start raczej nie powinno być problemem. Nikt nie wymaga od nas przeczytania 500 stron w dwa dni, możemy zacząć powoli i małymi krokami. Tylko tyle, żeby wkręcić się w świat książek. O tym, dlaczego powinno się więcej czytać z pewnością napiszę kiedyś osobny tekst.

Problem pojawia się, gdy książek do przeczytania jest więcej, niż damy radę wyrobić w ciągu całego życia (nie wiem ilu z Was tak ma, ale ja baaardzo cierpię z moim tysiącem książek ,,do przeczytania" na liście) Jak w takim wypadku czytać więcej? Odpowiedź jest prosta: czytać szybciej. I sprytniej – tak, żeby prócz przewertowania setek stron, zostało również jak najwięcej w głowie.

Jakie są moje sekretne-tajemnicze-niesłychane triki na przeczytanie ponad 100 książek w rok? Przejdźmy do konkretów!

Audiobooki rządzą!

To jest moje genialne odkrycie ostatnich dwóch lat. I bardzo żałuję, że ogarnęłam to tak późno. Zawsze podchodziłam do audiobooków bardzo sceptycznie. Lektor czytał za wolno, gubiłam się w treści tekstu, nudziłam się, a wizja słuchania przez 10 godzin była... przerażająca.

Dopóki nie odkryłam, że nagranie można przyspieszyć (bezpośrednio na YouTube lub pobierając odpowiednią aplikację). To zmieniło wszystko jeśli chodzi o moje czytanie lektur. Przyspieszając nagranie początkowo czułam pewien dyskomfort. Miałam wrażenie, że nic nie zrozumiem, bo lektor będzie mówił zbyt szybko. Ostatecznie jednak twój umysł przyzwyczaja się do prędkości. I zamiast 10 godzin czytania, wystarczy Ci 5 godzin słuchania. I nie musisz siedzieć bezczynnie podczas tej czynności – możesz wybrać się na spacer, pozmywać naczynia, posprzątać czy nawet pobiegać. Wszystko, co możesz robić bezwiednie, kiedy Twój umysł jest zajęty słuchaniem.


Wady audiobooków? Nie jest ich dużo. W internecie znajdziemy za darmo większość lektur szkolnych (głównie z tego korzystam), niektóre ze współczesnych powieści możemy w ten sposób kupić, jednak nie jest ich wiele. Mam nadzieję, że w najbliższych latach dużo się poprawi w tym temacie.

Póki co ,,czytam" w ten sposób głównie lektury szkolne, mam też na playliście kilka pozycji z literatury klasycznej w języku angielskim. To też dobry sposób na osłuchanie się z językiem.

Ebooki też są mega!

Ktoś mógłby spytać – co to zmienia, czy książka jest papierowa, czy w formie elektronicznej? I mogłoby się wydawać, że nic. A jednak zmienia dużo. I mimo mojego sentymentu do książek w formie papierowej, bardzo często wybieram ebooki.

Zacznijmy od banałów – możesz mieć je przy sobie w każdej chwili. Nieważne, czy czekasz w kolejce do lekarza, czy masz 15 minutową przerwę w szkole, czy jadąc autobusem stoisz, czy wygodnie siedzisz. W każdej chwili możesz wyciągnąć swoje małe urządzenie mobilne (czytnik ebooków jest spoko, ale wystarczy telefon) i... zacząć czytać. W ten sposób nie potrzebujesz wydzielonych ram czasowych na książkę. Łapiesz ją w każdej wolnej chwili i sam się nie obejrzysz, jak skończysz całą. A przecież teoretycznie nie miałeś czasu na czytanie.

Druga sprawa – twój umysł szybciej przetwarza słowa z czytnika, niż z papieru. Współcześnie człowiek dużo czasu spędza przed ekranami i literami na tych ekranach. Nawet teraz, gdy czytasz ten tekst, skończysz go szybciej, niż gdyby był wydrukowany na kartce. Jesteśmy przyzwyczajeni do czytania w sieci. Skupienie całej swojej uwagi na formie papierowej jest po prostu dużo cięższe.


Fajne jest też to, że w wielu czytnikach można dostosować wielkość i rodzaj czcionki. Wybrać to, co dla nas najlepsze. Podobno dyslektycy dużo łatwiej skupiają się na tekstach krótszych, z większą czcionką. Sama nie mam tego problemu, ale może to rada dla Was, żeby spróbować z ebookami.

Sama w ostatnich kilku miesiącach czytałam wyłącznie lektury. Przygotowania do matury nie dają mi wiele czasu na coś poza. Większość lektur można znaleźć legalnie i nieodpłatnie na stronie wolnelektury.pl, więc jeśli akurat tego szukacie – zapraszam!

Jednak jeśli chcecie zacząć swoją przygodę z ebookami od czegoś bardziej współczesnego i mieć praktycznie nieograniczony wybór – najgoręcej polecam LEGIMI! Jest to platforma/aplikacja na której wykupujecie miesięczny dostęp do ponad 25 000 ebooków. Wszystkie zasady możecie poznać bezpośrednio na stronie, klikając w zamieszczony link. Osobiście polecam najpierw sprawdzić, czy Wam się to podoba – przez pierwsze 7 dni macie za darmo nieograniczony dostęp do wszystkich książek. Dopiero później możecie zdecydować, czy wykupujecie abonament, czy może czytanie tolerujecie tylko w postaci książek papierowych.

Super sprawa – zwłaszcza, że najdroższy abonament na miesiąc kosztuje tyle, co jedna średniej długości książka. A np. W moim przypadku na jednej książce miesięcznie się nie kończy.

I ostatnia rada... Czytaj to, na co akurat masz ochotę

Wow, kapitanie oczywisty, dziękujemy! Cóż, dla mnie jeszcze te kilka lat temu, to nie było oczywiste. Zaczęłam coś czytać – muszę to skończyć zanim zabiorę się za coś innego. Takie było moje podejście do tematu. Przez nie potrafiłam jedną książkę męczyć miesiąc, bo po prostu minęła mi na nią w tamtym momencie ochota.

Twój umysł jest potężnym narzędziem, a to, że będziesz przeskakiwał między kilkoma książkami (nawet w ciągu dnia), to dla niego pikuś. I tak wszystko zapamiętasz. Ważne, żeby twój mózg był zainteresowany tym, co się dzieje.

Ja póki co muszę walczyć z lekturami. Ale nawet w tym wypadku staram się, żeby mój umysł był jak najbardziej ,,obudzony" podczas czytania. Całkiem nieźle działa.

To tyle na dzisiaj – jestem ciekawa, czy sami macie jakieś sposoby na to, żeby czytać więcej? Zostawcie mi je koniecznie w komentarzu!



Do następnego!
Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

Komentarze

  1. Ja uwielbiam czytać i jak znajdę tylko chwilę wolnego czasu to się biorę za czytanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem zakochana w czytaniu i każdy z "twoich" sposobów używam od lat na szybsze czytanie :D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jak uczyć się geografii? [MATURA]

Jak uczyć się na rozszerzoną maturę? Panika narasta. Zostało ledwo 85 dni do rozpoczęcia egzaminów, a jak wiadomo matura to nie przelewki – można spodziewać się wszystkiego. Więc bez zbędnego przedłużania – kilka sposobów na to, jak sama przygotowuję się na maturę rozszerzoną z geografii!

Coś o punktacji
Prawdopodobnie jeśli przygotowujesz się do tego przedmiotu, to już wiesz – punktacja jest wredna. Za bardzo rozwinięte zadanie możesz otrzymać zazwyczaj 1 pkt. Jeśli wykonasz je kompletnie to ten punkt zdobędziesz. Natomiast jeśli zabraknie Ci chociaż jednego słowa, jedno pole pomylisz, to cała reszta idzie na nic. Dostajesz zero.
Z próbnej matury miałam 57%. W porównaniu do własnych oczekiwań, mogłabym być zawiedziona. Ale moja wiedza przelana na strony egzaminu jest zdecydowanie większa, niż wskazywałby na to wynik. W zadaniach za które nie dostałam punktów, większość rzeczy była opisana dobrze. Ale jednak większość rozwiązania, to nie całość – a tylko to się liczy.
Tego typu punk…

Jak uczyć się matematyki? [MATURA]

Od zawsze byłam ciekawa świata. Interesuje mnie naprawdę sporo rzeczy, a gdy złapię na coś mocniejszego ,,bakcyla" – zagłębiam temat do jak najdrobniejszych szczegółów. Lubię się uczyć i nieźle mi to wychodzi, nawet udało mi się dzięki tej nauce zdobyć stypendium.
Ale matematyka to jedna z tych dziedzin, które mnie zbytnio nie fascynują, a przygotowania maturalne do tego przedmiotu uważam za najtrudniejsze. Wiem, że wielu z Was też tak uważa, stąd właśnie od ,,królowej nauk" zacznę serię wpisów – jak przygotowuję się do matury? Niektóre sposoby będą powtarzały się w kilku tekstach, ale część będzie zależna od przedmiotu.

Po krótkim wstępie – zaczynamy! Jak wygląda proces moich przygotowań do matury z matematyki?
Punkt 1: Stare arkusze maturalne
Obowiązuje mnie nowa matura – ta od 2015 roku. Wszystkie arkusze z lat poprzednich – zarówno z tych oficjalnych matur, jak i próbnych z Operonu czy Nowej Ery – można znaleźć w internecie. Łącznie będzie to około 7-9 arkuszy (nie jest…