7dni,  Moje życie,  nauka języka,  wakacje,  życie

7DNI – Osiemnastka siostry, język japoński i pare słów o wenie twórczej!

Nie wierzę, że zaczynam ten tekst. Dlaczego? Bo próbowałam pisać od kilku dni – kilku ciężkich dni, w które kładłam się na łóżku, odpalałam laptopa i… patrzyłam w pusty edytor. Po godzinie bezsensownego leżenia w końcu przestawałam, zabierałam się za naukę japońskiego, sprzątanie albo (przyznajmy szczerze) serial.

Weny twórczej brakuje mi bardzo. Własna mama powiedziała, że za bardzo „szukam tematu”, podczas gdy kiedyś pisałam na luzie, głównie skupiając się na relacjonowaniu własnego życia. I muszę przyznać jej rację – w ostatnim czasie zaczęłam myśleć bardzo o jakości tego, co robię. Lubię być rozrywką, na którą setki osób poświęcą 5 minut czasu dwa razy w tygodniu. Lubię to, że czytanie bloga sprawia części z was przyjemność (przynajmniej wnioskując po wiadomościach, które od was dostaję), nawet jeśli nie niesie szczególnie głębokiego przesłania czy rewolucyjnych wniosków. Ale ostatnio sama rozrywka coś mi nie pasowała. Boję się, że nie daję wam tego, czego tak naprawdę oczekujecie/potrzebujecie.

Z tych obaw właśnie powstał ten wstęp. Jeśli jesteś regularnym czytelnikiem, a nawet jeśli wszedłeś tu po raz pierwszy – daj znać jakie teksty na moim blogu lubisz 🙂 Będę niesamowicie wdzięczna za feedback. Piszę, bo to lubię, ale przede wszystkim piszę dla was!

Możecie też dać znać na Instagramie, lub zadać pytanie – bardzo często daję wam taką możliwość!

Siedem ostatnich dni było zapchane pracą i właśnie „próbami” tworzenia. Trochę uczyłam się też japońskiego – choć zdecydowanie wolniej, niż podejrzewałam, że będę to robić. Przede wszystkim jestem smutno zaskoczona tym, jak dużo materiału jest do opanowania. Teoretycznie to wiedziałam. Ale dopiero po kilku dniach uderzyło mnie to z taką silną demotywacją. Podobnie ma chyba każdy – chociażby ze sportem. Pierwszy raz wyjść biegać/poćwiczyć jest stosunkowo łatwo. Za drugim czy trzecim razem, gdy uświadamiasz sobie ile to wysiłku zabierze, zanim zobaczysz efekty – łapie cię zniechęcenie.

Oczywiście nie oznacza to, że się poddaję. Bynajmniej – zaraz po skończeniu tego tekstu siadam do nauki z wielkim kopem motywacji! 🙂

Poza tym w drodze do pracy sporo czytam. Ostatnio przeczytałam „Unf*ck yourself. Napraw się!” Gary’ego Bishopa i zdecydowanie polecam. Wiele osób myśli, że rozwój osobisty to stek bzdur, absolutnie nie warty poświęcania czasu. Moim zdaniem jednak powinniśmy uczyć się siebie tak samo, jak uczymy się świata. Zarówno na fotelu psychologa, jak i samemu z rozwojową książką na kolanach. Sama jestem człowiekiem, który bardzo łatwo się stresuje, bardzo często łapie dołka, a gdy się poddaje, to przy okazji wali mu się cały świat. Są to okropne mechanizmy, które już zdecydowanie udaje mi się eliminować. I to właśnie dzięki takim książkom jak „Unf*ck yourself”, które po prostu wskazują pewne schematy w myśleniu i możliwe rozwiązania.

Otrzymałam też taką ciekawą książeczkę – o kotach i kocich przesądach! Jestem jej mega ciekawa i jak przeczytam, to na pewno zrecenzuję.

Jedynym ciekawszym wydarzeniem ostatnich siedmiu dni były osiemnaste urodziny mojej siostry. Także ten, jeśli to czytasz, to jeszcze raz wszystkiego najlepszego! Poczułam się trochę staro – dopiero co sama balowałam na własnej osiemnastce, a teraz moje dwa lata młodsza siostra. Mam problem z prędkością upływającego czasu. Zauważam, że minął miesiąc dopiero, gdy przychodzi mi opłacić rachunki. Możliwe, że to kolejny powód mojej słabej regularności na blogu.

Zostawiam was z kilkoma bardzo wartościowymi tekstami!

Jesteś brzydka! To nie krytyka, to obiektywna opinia

 – bardzo wartościowy tekst o tym, jak niektórzy obrażają ludzi pod hasłem „obiektywnej opinii”. Tak, bo to, że mówisz komuś, że ma krzywe nogi albo za wysokie czoło to wcale nie obraza, po prostu stwierdzasz fakt. I nie rozumiesz tego urażenia.

Czemu nauka angielskiego w szkole nie działa?

– bo niestety nie działa. A mnie to już bardziej wkurza niż smuci. Nie chcę edukacji, w której po 13 latach nauki angielskiego ktoś nie potrafi napisać zdania na maturze. To nie tak powinno być.

5 grzechów głównych blogera. Jak pisać, żeby ktoś nas czytał?

– w ostatnim czasie popełniam wiele z tych błędów. Proszę mnie rozliczać! Chyba nawet sama przypomnę sobie ten tekst.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKUINSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska