jak przestać się martwić
Motywacja,  Rozwój

Gdy myślisz za dużo… Jak przestać się zamartwiać?

Jak przestać się martwić? Choć zdecydowanie lepiej na określenie tego stanu napływu niechcianych, natrętnych myśli pasuje mi angielskie słowo „overthinking”, to dziś omówimy ten problem po polsku. Martwienie się, nadmierne analizowanie wszystkiego, stres o wszystko… bądźmy szczerzy, wielu z nas musi się z tymi zjawiskami zmagać na co dzień. W tym także ja, choć od jakichś kilku miesięcy jest mi zdecydowanie łatwiej.

Każdy, kto mnie dobrze zna, wie, że czarne myśli potrafią spłynąć do mojej głowy w naprawdę każdym momencie dnia. Martwię się o wszystko i czuję naglącą potrzebę zanalizowania każdej sekundy mojego życia – zarówno wydarzeń, które miały miejsce w przeszłości, jak i tych, które jeszcze nie nadeszły. Wyobrażam sobie, co mogłoby pójść źle oraz powtórnie przeżywam to, co już kiedyś było uznane przez mój mózg za „wpadkę”. Najgorzej, gdy takie analizowanie przeszłości załącza mi się wieczorem. Gdy po raz kolejny widzę przed oczami tę kompromitującą scenę, gdy w wieku kilku zaledwie lat powiedziałam do mojej nauczycielki „mamo”, już wiem, że nie mam szans na spokojne pójście spać.

Ciężko przestać mi analizować rzeczywistość, bo w zasadzie… po to stworzyłam ten blog. Oprócz kilku recenzji filmów czy książek, przez większość czasu staram się pochylić podczas pisania nad moją psychiką. Staram się przekazać wam jakieś zasady lepszego, bardziej poukładanego życia, jednocześnie samemu budując pewność siebie i właśnie psychologicznie rozpracowując moje własne problemy. Podejrzewam, że bez mojego codziennego zamartwiania się, ten blog by nawet nie powstał.

Ale! Jest bardzo wyraźna granica między pozytywnym analizowaniem własnego wnętrza a zamartwianiem się

Moje codzienne przemyślenia połączone z pisaniem są raczej związane z tym pozytywnym zaglądaniem wgłąb siebie, analizowaniem własnych przeżyć i poznawaniem tego JA. Zamartwianie się i analizowanie, nad którym nie mamy kontroli, nie jest nam potrzebne w życiu. Co więcej, wiele badań pokazało, że taki stan nadmiernego zamartwiania się może prowadzić do depresji, lęków społecznych, okaleczania się i zaburzeń odżywiania. Osoby, które kolokwialnie rzecz ujmując „za dużo myślą”, są bardziej skłonne do uzależnień oraz mają problemy ze snem.

I cóż… osobiście jestem świetnym chodzącym przykładem tych negatywnych efektów, bo sporą ilość z nich przeżyłam i przepracowałam.

Jednak nawet w najgorszych momentach nie wiedziałam, jak przestać się martwić i zacząć po prostu żyć dalej.

Zaczynając od drobnych spraw, takich jak analizowanie każdego sms-a (bo ktoś postawił kropkę, boże, czy jest na mnie zły?), kończąc na nieudanych próbach wykonania telefonu do lekarza, bo boję się, że nie będę wiedziała co powiedzieć. I już w mojej głowie tworzą się czarne scenariusze. W pierwszym przypadku może dojść do nieporozumień i ostatecznie kłótni. W drugim niepójście do lekarza może odbić się bardzo negatywnymi skutkami zdrowotnymi. Tak czy inaczej, zamartwianie się może mocno szkodzić.

Plus… to męczące. Gdy zacznę, ciężko mi skończyć.

Czy naprawdę musiałam to powiedzieć? Teraz ludzie będą myśleć, że jestem dziwna. Nie powinnam się odzywać, to nigdy nie wychodzi dobrze. Ludzie mnie nie lubią. Jestem słaba w kontaktach z innymi. Może dlatego nikt mnie nigdzie nie zaprasza. Może wszyscy mnie nienawidzą? Na pewno wszyscy mnie nienawidzą i mają dość tego, że siedzę obok nich. Nigdy nic mi nie wychodzi. Zostanę sama, powinnam się odizolować. Przepraszam.

Hm… właśnie tak to zazwyczaj wygląda. Znajome?

Jak pokonać nadmierne myślenie i przestać się martwić?

Jak przestać się martwić? Przejdźmy do konkretów. Za podstawkę posłuży mi koncepcja stresu w ujęciu Lazarus i Folkman, bo choć samo nadmierne analizowanie nie jest tym samym, co stres, to w pewien sposób się wiążą.

O co więc chodzi w tej koncepcji psychologicznej? O to, że czynnikiem wywołującym stres nie jest przedmiot, sytuacja czy konkretna osoba, a tylko to, w jaki sposób je postrzegamy. W przełożeniu na overthinking – to, w jaki sposób reagujemy na dane zdarzenie jest kluczowe, a nie samo zdarzenie. Istotne jest więc, żeby pokonywać naszą pierwszą negatywną reakcję i ćwiczyć odbiór wszystkiego w naszym umyśle tak, żeby nie zmagać się później z negatywną spiralą myśli. I nie wycofywać się z trudnych doświadczeń – to nie one są tutaj problemem.

Biorąc pod uwagę problemy z psychiką, które wypisałam wcześniej – chyba warto zabrać się za walczenie z zamartwianiem się. Osobiście mam już dość walczenia sama ze sobą.

Jak przestać się martwić? Po pierwsze – medytacja!

Impulsywne, negatywne analizowanie wszystkiego warto zastąpić świadomym wyciszeniem swojego umysłu. Sposoby na medytację są różne – niektórzy używają do tego jogi, inni po prostu siadają wygodnie i starają się nie myśleć o niczym. I wiecie co? To naprawdę trudne. Co jakiś czas staram się wracać do medytacji, jednak wciąż nie umiem wysiedzieć w miejscu dłużej niż kilka minut. W internecie znajduje się masa poradników i aplikacji, które mogą wam pomóc zacząć przygodę z medytacją. Znajdźcie coś, co wam pasuje. Medytacja przede wszystkim pozwala odciąć się od myśli. Nagle odkrywasz, że nie jesteś tym co myślisz. Że to nie myśli kontrolują ciebie, ale to Ty możesz kontrolować sytuację. To naprawdę wyzwalające.

Im dłużej ćwiczysz medytację, tym łatwiej jest ci oglądać te negatywne myśli jako coś odrębnego, niezwiązanego z Tobą. Właśnie w tym miejscu możesz przejść do kroku drugiego…

Jak przestać się martwić? Numer dwa – analizuj świadomie.

Nie pozwalaj negatywnym myślom na swobodny przepływ i niszczenie Twojego dnia. Gdy nabierzesz perspektywy poprzez medytację, możesz zacząć obracać te negatywne myśli, patrzeć na nie z różnych stron i rozebrać je na części. Co tak naprawdę spowodowało, że źle się czuje? Czy to przeżycie faktycznie wpłynęło na moje życie? Czy ktokolwiek będzie o nim pamiętał za 5 lat? Zadawaj sobie pytania (mnie to ostatnie zdecydowanie najbardziej rozjaśnia w głowie). Przydatny w tej świadomej analizie będzie dziennik. Zapisuj, co sprawia, że się zamartwiasz, po jakim czasie myśli przechodzą, co pomaga, a co działa negatywnie. Nie tylko lepiej poznasz sam siebie, ale będziesz mógł zdobytą wiedzę wykorzystać w przyszłych napadach zamartwiania się. Nie bój się także prosić o pomoc – przyjaciela, kogoś z rodziny lub psychologa. Zwłaszcza ten ostatni pomoże ci w świadomej analizie swoich zachowań i reakcji.

Jak przestać się martwić? Punkt ostatni – bądź aktywny!

Kiedy najczęściej zaczynam się zamartwiać? Gdy mam na to czas i nie robią nic angażującego. Kreatywność, aktywność fizyczna i inne działania sprawiają, że jestem zaangażowana w coś innego niż to, co dzieje się w mojej głowie. Zaplanuj czas na świadomą analizę, a poza nim staraj się nie mieć „pustych przebiegów”. Jeśli nie możesz spać, zajmij głowę czytaniem dobrej książki, napisz coś, obejrzyj angażujący film, poucz się. W internecie można znaleźć mnóstwo produktów, których zadaniem jest odstresowanie się. Mnie bardzo często pochłaniają puzzle, ale w ostatnim czasie zastanawiam się nad kupieniem tych oto rysunków do malowania farbkami. Są niedrogie, a otrzymane efekty – przepiękne!

Cokolwiek wybierzesz – przede wszystkim nie pozwalaj swojemu umysłowi na przeżywanie tego samego momentu dłużej, niż potrzeba.

Mam nadzieję, że ten tekst chociaż części z was wyda się pomocny. Mi wymienione rady naprawdę ułatwiają codzienne funkcjonowanie.

Do następnego!

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska