Zniknęłam z bloga na miesiąc [7 DNI]

7dni Moje życieLeave a Comment on Zniknęłam z bloga na miesiąc [7 DNI]

Zniknęłam z bloga na miesiąc [7 DNI]

Nie pisałam nic na blogu od równo miesiąca. Więc zanim przejdę do nowych tematów, opowiem trochę o przyczynach mojej nieobecności. To była najdłuższa przerwa na blogu od trzech lat jego istnienia. Nie wiem, czy wy ją dostrzegliście – dajcie znać w komentarzach. Ja mocno tę przerwę przeżyłam, choć w zasadzie jej nie planowałam.

Kwarantanna namieszała mi w życiu i w głowie. Wydawałoby się, że skoro dużo się dzieje, mam dużo nowych przemyśleń, to pisać o tym też będę dużo. A jednak nie – wszystko dlatego, że już dawno ustaliłam sobie granice prywatności i wielu tematów z założenia nie poruszam na blogu. Nie piszę o mojej pracy, o moich bliskich, staram się nie poruszać zbyt często tematów politycznych. Choć jeśli ktoś mnie obserwuje, to mniej więcej wie, jakie te poglądy są. Dbam też o to, by nie zgrywać eksperta, gdy ekspertem nie jestem. W końcu nie jestem celebrytką, żeby wypowiadać się na temat słuszności szczepień 😉

Staram się też nie zapowiadać czegoś, czego nie jestem pewna. Już kilka razy się na takich „zapowiedziach” przejechałam. Zapowiedziałam naukę japońskiego, a po kilku tygodniach porzuciłam ją, bo zaczęłam studia. I zwyczajnie nie miałam na to czasu. Zapowiedziałam filmy na YouTube, ale po kilku próbach doszłam do wniosku, że to nie jest ten moment. Podczas kwarantanny również podjęłam się kilku projektów, ale ze względu na poprzednie doświadczenia po prostu nie chciałam o nich mówić zbyt wcześnie – i dobrze, bo część zdążyłam już porzucić.

To mamy już dwa powody niepisania – przez miesiąc moją głowę zawracały tematy, o których albo nie mogłam wcale napisać, albo nie chciałam pisać na razie. Ostatni powód miesięcznej nieobecności – chyba najważniejszy – to zwyczajne wypalenie w tym, co robię. Dłuższa przerwa uświadomiła mi jednak, że pisanie tutaj przynosi mi bardzo dużo korzyści. Lubię to, potrzebuję tego. Dlatego wracam.

Co się działo w ostatnich tygodniach?

Krótki przegląd sytuacji – pandemia wciąż trwa. Praktycznie większość rzeczy robię w domu. Uczę się i pracuję zdalnie, spotykam tylko z najbliższymi z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. Nudzi mi się to, pewnie podobnie jak Wam, ale to nowa rzeczywistość, do której na ten moment musimy przywyknąć. Z wiarą, że już niedługo będzie piękniej.

Marzę o wakacjach, ale w najbliższym czasie czeka mnie raczej coś przeciwnego – sesja na studiach. Może po egzaminach uda mi się gdzieś na trochę wyjechać, choćby na weekend nad morze. Nie tworzę jednak planów, bo ostatnie miesiące skutecznie pokazały mi, że planowanie czegokolwiek w 2020 roku nie jest najlepszym pomysłem.

Mam nadzieję, że teraz będzie mnie tu znowu więcej.

Do następnego,

Odwiedź mnie na FACEBOOKU, INSTAGRAMIE oraz snapchacie: indioska

 

Back To Top